piątek, 16 stycznia 2015

O wodzie źródlanej i chorwackich Serbach

Dziś będzie o sztuce planowania, chrześcijanach w Rzymie i sporach językoznawczych na linii Chorwacja-Serbia.




Dystrybutory do wody i dobre planowanie

Ostrożny optymizm nakazuje mi mieć nadzieję, że czeka mnie kilka dni spokoju, w czasie których będę mogła pisać bez świadomości, że goni mnie czas. Dziś zresztą byłam wzorowo sumienna, o czym świadczy ponad 25 tysięcy znaków i to, że nie mam ani jednego tekstu zaplanowanego na weekend. O wczorajszych zmaganiach z zapleczówkami na temat dozowników do wody wolałabym zapomnieć, choć było to już drugie zlecenie tego typu w ciągu ostatnich tygodni, a tym samym nie było już tak ciężko, jak za pierwszym razem.

Kącik literacki

Chrześcijańska beletrystyka nadal lepsza niż oczekuję, choć główna bohaterka jest tak zapatrzona w służenie swojej prawdzie, że nie ma ani grama empatii. Chyba nawet autorce to zaczęło doskwierać. No i główny bohater (jeszcze ciągle poganin) ma stosunki seksualne, co pozwala mieć nadzieję, że autorka nie zrywała z realiami w imię przesłania końcowego.

Kącik bałkański

Dziś w kąciku bałkańskim komentarz Miodraga Linty odnoszący się do wypowiedzi prezydent Grabar-Kitarović, która oznajmiła wczoraj, że dla niej Chorwatami są wszyscy obywatele Chorwacji bez względu na narodowość i wyznanie. Mam z tym problem. W komentarzach nie ma jakiegoś wielkiego oburzenia, więc może to po prostu różnica językoznawcza. u nas to razi i przestrzegamy pewnego rozróżnienia. Mówimy "Serb z polskim paszportem", a nie "Polak narodowości serbskiej".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz